poniedziałek, 6 października 2014

Noc Naukowców 2014

    Poranne spojrzenie w gazetę, ciekawy artykuł i decyzja... idziemy! :D

    Takiej nocy nie mogłam opuścić, noc naukowców to coroczna impreza organizowana w różnych miastach, a także państwach, ja o niej dowiedziałam się niedawno i postanowiłam, że warto będzie przyjrzeć się jej z bliska.

    W moim mieście noc naukowców organizowało "Centrum Hewelianum", które było kolejnym powodem dla którego nie mogło mnie tam zabraknąć,gdyż od dłuższego czasu zbierałam się by odwiedzić to miejsce, ale niestety albo nie znajdowałam na to czasu, albo mój wrodzony leniwiec wygrał z ciekawością.

    Jednak w końcu udało się i wyruszyliśmy, cała impreza miała zacząć się o godzinie 19, jednak przybycie na miejsce już o 18 liczyło się ze staniem w potwornych kolejkach. Na co nie mieliśmy większej ochoty więc zaczęliśmy od zwiedzania tego do czego kolejek nie było.

    Zaczęliśmy od zwiedzania schronów i różnego typu grot, w których mieściła się wystawa "Człowiek i Pocisk". W każdym ze schronów mogliśmy zobaczyć wystawę nawiązującą do czasów np. II wojny światowej, z obszernym komentarzem w postaci podświetlanych tablic jak i opowieści nadawanych z głośników przy wejściu. Niektóre z wystaw były mniej lub bardziej interaktywne, lecz każda ciekawiła jeszcze bardziej. Gdy doszliśmy do końca, weszliśmy na punkt widokowy z którego rozpościera się widok na nocną panoramę Gdańska i terenów stoczniowych.

    Po krótkiej przerwie zeszliśmy na dół, by obejrzeć kolejne wystawy i tak trafiliśmy na "Hewelianum bez barier", "Kuchnię Molekularną" i "Łamigłówkę", mieliśmy szczęście bo kolejka do łamigłówki nie była zbyt długa, niestety z powodu ograniczonych miejsc i sporej liczby oczekujących mogliśmy łamać główki tylko przez 15 minut, ale i tak myślę, że warto było trochę postać by to zobaczyć.

    Naszym kolejnym celem była wystawa "Dookoła Świata", do niej kolejka była chyba jedną z najdłuższych, a czas kurczył się w zastraszającym tempie i gdy już myśleliśmy, że to na koniec dzisiaj już nic więcej zobaczyć nam się nie uda, okazało się że na wystawę "Na Zdrowie" kolejki nie ma, więc chcąc zobaczyć cokolwiek przed zamknięciem, zdecydowaliśmy się obrać inny kierunek niż zamierzany. I to była bardzo dobra decyzja, dzięki temu mogliśmy skorzystać z porad dietetyka, pospacerować na linie :) (jakby to dziwnie nie zabrzmiało), sprawić, że za pomocą fal mózgowych kulka doleci do upragnionego celu, czy też spróbować swoich sił w pierwszej pomocy.
   
    Wszystkie wystawy tego dnia były ogólnodostępne i bezpłatne, noc naukowców zgromadziła na prawdę pokaźną rzeszę ludzi w rożnym wieku, bo każdy znalazł tu coś dla siebie. Najmłodszych przywitało "Laboratorium Pana Kleksa" oraz "Gwiezdne Przytulanki", trochę starszych "Łamigłówka", a jeszcze innych "Kuchnia Molekularna" i wystawa "Na Zdrowie". Świetnie się bawiłam, choć czas leciał nieubłaganie i trzeba było wracać do domu, myślę że w następnym roku znów tu zawitam w Noc Naukowców.


Moim zdaniem bomba :D



sobota, 4 października 2014

Wyprawa do ECS

    Korzystając ze słonecznych początków jesieni wraz z narzeczonym wybrałam się do nowo wybudowanego muzeum ECS (Europejskie Centrum Solidarności) w Gdańsku.
 
    Pierwsze wrażenie było mieszane, z jednej strony podobały mi się fontanny okalające cały budynek, zdobne trawniki, ściana spływająca wodą, jednak z drugiej elewacja budynku, bo chyba tak to mogę nazwać przypominająca zardzewiały kadłub statku nie przypadła mi szczególnie do gustu, małe okienka od frontu i dziwaczne żaluzje powyżej, od boku wyglądało to już ciekawiej, ale mimo wszystko nie tego się spodziewałam. Najbardziej jednak raził mnie fakt, że dotychczasowy symbol tego miejsca, pomnik Trzech Krzyży niknie na tle po prostu brzydkiego budynku, a szkoda.

    Wewnątrz wygląda to już lepiej, przestronne wnętrza w nowoczesnym stylu, są nawet miejsca na trawnik i parę rosnących drzewek, wygląda to całkiem dobrze i nieźle komponuje się z drewnianymi wykończeniami.

    Rozpoczynając zwiedzanie możemy wybrać kilka opcji np. zwiedzanie z przewodnikiem, zwiedzanie z audio-przewodnikiem lub po prostu zwiedzanie na własną rękę. Wystawy są rozmieszczone w paru salach na 1-szym i 2-gim piętrze, możemy tam zobaczyć m.in. samochód ciężarowy milicji, suwnicę, tarcze milicyjne, tablicę z postulatami, różnego rodzaju zdjęcia, filmy, a także nagrania dotyczące tego okresu. Można także zasiąść za plastikową repliką okrągłego stołu, wpisać się na jedną z wielu kart pamiątkowych, czy też wczuć się w rolę operatora kamery.

    Całe zwiedzanie zajmuje ok. 1,5 godz., a wrażenia...? Muszę przyznać, że jestem trochę rozczarowana, jak dla mnie było za mało eksponatów z tamtego okresu, jedna z sal była zamknięta podobno miała tam znajdować się "kolejka po mięso", niestety będzie później, słabe zagospodarowanie przestrzeni, w jednych salach było wszystkiego pełno a w innych pustki. Okropne oświetlenie, nie wiem czy tylko ja miałam z tym problem, ale tam gdzie chciałam coś zobaczyć, przeczytać oświetlenie było bardzo słabe, natomiast w miejscu gdzie próbowałam wczuć się w klimat, obrywałam jarzeniówką po oczach. O robieniu dobrych zdjęć słabszym aparatem nie wspomnę. Podobnie było zresztą z nagłośnieniem. Wystawa byłaby o wiele ciekawsza gdyby czuć było w niej klimat tamtych czasów, ja go niestety nie poczułam. Rażący brak replik ze stosunkowo bliskiego okresu, no żeby na prawdę nie znaleźć repliki telewizora z zaokrąglonym ekranem, tylko wstawiać tam płaski lcd, który ma udawać że pamięta lata 70, litości !!!

    Na zakończenie pragnę dodać, że mimo wszystko najlepiej się przekonać na własnej skórze, zwłaszcza że wstęp do końca października jest za darmo :).


 P.S. Po wyjściu z ECS warto udać się do sali BHP, która jest tylko 150 m dalej.


Sufit w jednej z sal, bardzo pomysłowy.

Część pracowni wydającej gazety.
Samochód Milicji przy Wydziale Remontowym.
Budynek w całej okazałości.