sobota, 4 października 2014

Wyprawa do ECS

    Korzystając ze słonecznych początków jesieni wraz z narzeczonym wybrałam się do nowo wybudowanego muzeum ECS (Europejskie Centrum Solidarności) w Gdańsku.
 
    Pierwsze wrażenie było mieszane, z jednej strony podobały mi się fontanny okalające cały budynek, zdobne trawniki, ściana spływająca wodą, jednak z drugiej elewacja budynku, bo chyba tak to mogę nazwać przypominająca zardzewiały kadłub statku nie przypadła mi szczególnie do gustu, małe okienka od frontu i dziwaczne żaluzje powyżej, od boku wyglądało to już ciekawiej, ale mimo wszystko nie tego się spodziewałam. Najbardziej jednak raził mnie fakt, że dotychczasowy symbol tego miejsca, pomnik Trzech Krzyży niknie na tle po prostu brzydkiego budynku, a szkoda.

    Wewnątrz wygląda to już lepiej, przestronne wnętrza w nowoczesnym stylu, są nawet miejsca na trawnik i parę rosnących drzewek, wygląda to całkiem dobrze i nieźle komponuje się z drewnianymi wykończeniami.

    Rozpoczynając zwiedzanie możemy wybrać kilka opcji np. zwiedzanie z przewodnikiem, zwiedzanie z audio-przewodnikiem lub po prostu zwiedzanie na własną rękę. Wystawy są rozmieszczone w paru salach na 1-szym i 2-gim piętrze, możemy tam zobaczyć m.in. samochód ciężarowy milicji, suwnicę, tarcze milicyjne, tablicę z postulatami, różnego rodzaju zdjęcia, filmy, a także nagrania dotyczące tego okresu. Można także zasiąść za plastikową repliką okrągłego stołu, wpisać się na jedną z wielu kart pamiątkowych, czy też wczuć się w rolę operatora kamery.

    Całe zwiedzanie zajmuje ok. 1,5 godz., a wrażenia...? Muszę przyznać, że jestem trochę rozczarowana, jak dla mnie było za mało eksponatów z tamtego okresu, jedna z sal była zamknięta podobno miała tam znajdować się "kolejka po mięso", niestety będzie później, słabe zagospodarowanie przestrzeni, w jednych salach było wszystkiego pełno a w innych pustki. Okropne oświetlenie, nie wiem czy tylko ja miałam z tym problem, ale tam gdzie chciałam coś zobaczyć, przeczytać oświetlenie było bardzo słabe, natomiast w miejscu gdzie próbowałam wczuć się w klimat, obrywałam jarzeniówką po oczach. O robieniu dobrych zdjęć słabszym aparatem nie wspomnę. Podobnie było zresztą z nagłośnieniem. Wystawa byłaby o wiele ciekawsza gdyby czuć było w niej klimat tamtych czasów, ja go niestety nie poczułam. Rażący brak replik ze stosunkowo bliskiego okresu, no żeby na prawdę nie znaleźć repliki telewizora z zaokrąglonym ekranem, tylko wstawiać tam płaski lcd, który ma udawać że pamięta lata 70, litości !!!

    Na zakończenie pragnę dodać, że mimo wszystko najlepiej się przekonać na własnej skórze, zwłaszcza że wstęp do końca października jest za darmo :).


 P.S. Po wyjściu z ECS warto udać się do sali BHP, która jest tylko 150 m dalej.


Sufit w jednej z sal, bardzo pomysłowy.

Część pracowni wydającej gazety.
Samochód Milicji przy Wydziale Remontowym.
Budynek w całej okazałości.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz